Siła sióstr w koronach z winorośli. Witajcie w winnicy Silesian
Produkty lokalne, produkty ekologiczne, produkty regionalne, lokalni producenci, Wrocław, Dolny Śląsk
843
post-template-default,single,single-post,postid-843,single-format-standard,qode-social-login-1.1.3,stockholm-core-1.2.1,select-theme-ver-5.2.1,ajax_fade,page_not_loaded, vertical_menu_transparency vertical_menu_transparency_on,menu-animation-underline,side_area_uncovered,header_top_hide_on_mobile,wpb-js-composer js-comp-ver-6.1,vc_responsive

Siła sióstr w koronach z winorośli. Witajcie w winnicy Silesian

Bagieniec, poprzetykana rzeką Bystrzycą Równina Świdnicka i widok na Przedgórze Sudeckie. W winnicy jako pierwsze budzą się po zimie krzewy solarisa i johannitera. Jaki będzie rocznik 2020?

Jedziemy jeepem drogą, która skacze przez pagórki, a my razem z nią. Wioski są różne – ta jest wyjątkowa, pełna starych drzew, a wiosną zieleni. Odcinkiem po kocich łbach mijamy dawny renesansowy zamek, otoczony wodą. Misterna konstrukcja rusztowań przypomina budowlę z zapałek, spod której przebijają stare mury.

Bagieniec i droga do winiarni

Zamek po lewej, po prawej – dom rodziny Mazurków, która od pięciu pokoleń zajmuje się hodowlą koni. To regularnie zabudowany czworobok, dawny dworski folwark, a następnie PGR, dźwignięty z ruin przez Jarosława Mazurka i jego żonę Violettę. Klimatu dodaje mu pnący się po murze winobluszcz. Część mieszkalna, winiarnia, siedziba fundacji Spichlerz Kultury, prowadzonej przez Violettę Mazurek, stajnie i dawne stajnie, w których już wkrótce będą leżakowały beczki z winem, będzie to zdecydowanie jedna z najpiękniejszych sal degustacyjnych przy winnicach w Polsce.

We wnętrzach dawnych stajni już niedługo będą leżakowały beczki z winem

Przez dziedziniec, z padokiem dla koni, zamaszystym krokiem podąża w stronę winiarni Sonia Mazurek, wulkan energii.

Musi sprawdzić, jak radzi sobie w kadziach ich wino: czy dojrzewa zgodnie z planem, jak rozwijają się aromaty. Od tego zależy, jakie dodatkowe zabiegi trzeba będzie zastosować, zanim wino trafi do butelek. Tanków jest aż 17 i to podwójnych. To pozwala na swobodne eksperymenty – część białego wina dojrzewa na osadzie, część bez, kolejne partie różnią się też rodzajem drożdży odpowiedzialnych za fermentację. Dzięki temu Mazurkowie zyskują większą swobodę i precyzję wykończenia swoich win. Poza białymi winami i jednym pomarańczowym (5 tygodni na skórkach, będzie petarda!), w kadziach dojrzewa też wino czerwone – rocznik 2018, którego jednak nie zamierzają tak szybko wypuścić. – Ale próbujemy go codziennie – śmieje się Maria, młodsza siostra Soni.

Sonia w winiarni

Któż chciałby pracować w biurze?

Winnica Silesian została zasadzona w 2016 roku, na ziemiach należących do rodziny Mazurków. Dziadek Soni i Marii hodował konie śląskie – stąd nazwa Silesian – która miała przynieść im szczęście i chyba już trochę przyniosła.

Silesian podbił Polskę swoim debiutanckim Souvignier Gris – zdobył srebrny medal na jednym z najważniejszych w kraju konkursie winiarskim Polskie korki – zaraz po mocno chwalonym Rieslingu 2018 od Turnauów.

Dziadek Kazimierz Mazurek. Zdjęcie Winnicy Silesian

Sonię i Marię poznajemy w styczniu, podczas degustacji win z winnicy Silesian w najstarszej wrocławskiej winotece „Wina i Specjały”. – Winnica to był pomysł naszego taty – opowiadają. – Przewidział, że kiedyś będziemy chciały wrócić na gospodarstwo i zależało mu na tym, żebyśmy mogły robić coś, w czym będziemy mogły cały czas się rozwijać. A wino to wielkie i niekończące się wyzwanie, i do tego bardzo przyjemne. Można się cały czas uczyć, odwiedzać inne winnice, poznawać mnóstwo ciekawych ludzi i oczywiście pić wino – co zawsze lubiliśmy.

Jarosław Mazurek poza hodowlą koni zajmuje się uprawą około 200 hektarów pola. Jako jeden z pierwszych słuchaczy ukończył studium praktycznego winiarstwa w Podkarpackiej Akademii Wina w Jaśle.

Marysia i Sonia z tatą. Zdjęcie Winnicy Silesian

Sonia, wspólnie z narzeczonym, Esbenem Madsenem, kilka lat temu wróciła z Londynu, gdzie robiła karierę w produkcji filmowej, – Zaczęliśmy myśleć o założeniu rodziny i uznaliśmy, że Londyn nie jest na to najlepszym miejscem – opowiada. Esben urodził się w Danii, niewiniarskim kraju i choć mieszkał w różnych częściach świata – będąc synem ambasadora – jeszcze kilka lat temu nie przeszłoby mu nawet przez myśl, że będzie zajmował się winem.

Sonia i Esben. Zdjęcie Winnicy Silesian

Zaangażowana w pracę na winnicy jest także seniorka rodu, Ludwika Mazurek, czyli babcia Ludka – całe życie pracowała na roli, zajmowała się m.in. uprawą warzyw na nasiona. Winorośl to dla niej coś nowego. – Ale dla babci nie ma niespodzianek. Jest doskonale zorganizowana, a kiedy wchodzi między rzędy, wszyscy zaczynają pracować w ciszy i skupieniu. Babcia od dziesięcioleci prowadzi kalendarze, opisuje każdy dzień na polu – pogodę, anomalie klimatyczne, fazy księżyca- opowiada Sonia. – Ale śmieje się z biodynamiki, kiedy jej o tym mówię.

Babcia Ludka. Zdjęcie Winnicy Silesian

Młodsza z sióstr, Maria, której uśmiech stopiłby nawet bryłę lodu, skończyła agrobiznes we Wrocławiu, a niedawno wróciła z Australii gdzie uczyła się produkcji wina – jej pomoc bardzo się teraz przyda. – Całe życie obserwowałam tatę, jak wstawał rano, potem chętnie jechał na pole, pracował i słuchał audiobooków. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek był nieszczęśliwy, że musi iść do pracy. I miałabym chcieć pracować w biurze? – pyta retorycznie.

Od bieli do pomarańczy

Siostry szybko i wprawnie otwierają butelki z winem (a robią to często – można przyjechać do nich na degustację do winnicy, to 60 km od Wrocławia) i jako pierwsze polewają medalowego Souvignier Gris. Pachnie skórką cytrusową, pigwą, mango i gruszką. Smakuje tłusto, dojrzałymi owocami pomarańczy, jabłkiem i brzoskwinią, zostawia długi, lekko pikantny posmak w ustach.

Degustacja w Winach i Specjałach

Ktoś pyta, czy zaczynamy od najlepszego wina.

– Zdaniem naszego taty – tak. Ale w rodzinie zdania są podzielone. Marii najbardziej smakuje Seyval, naszej babci Seyval i Cuvee, a mnie dzisiaj Seyval, ale mi się to zmienia co tydzień – mówi Sonia.

Jaki jest Seyval? Wyraźnie mineralny i ziołowy, po Souviginier Gris wydaje się dużo subtelniejszy, ale szybko rozwija się w kieliszku. Ma świeżą kwasowość zielonego jabłka, cytrusową rześkość i delikatnie słonawy finisz.

Później klasyczne wydanie Rieslinga, mineralne i delikatne, oraz jego szalony kuzyn – Roter Riesling, pomarańczowe wino z herbacianą nutą głogu, dzikiej róży, porzeczki i rabarbaru. Na koniec aromatyczny ulubieniec odwiedzających winnicę gości – Cuvee 2018, złożone z pięciu odmian winorośli wino o buchających z kieliszka aromatach białych kwiatów, marakui i agrestu z delikatną słodyczą ładnie zrównoważoną z kwasowością.

Marysia i Sonia w Winach i Specjałach

O winie i ciekawej rodzinnej historii Mazurków rozmawiamy jeszcze długo po zakończeniu degustacji. Przed wyjściem dziewczyny zerkają na stojące na półce winoteki konfitury „Cytrynowe Królowe” – robią je dwie radosne siostry na emeryturze, które do zdjęć przebierają się w fantazyjne żółte stroje i korony. – Zobaczysz siostra, też tak kiedyś tak będziemy. Winne królowe w koronach z winorośli – śmieje się Sonia.

Pan Marchewka spada z nieba

Pierwszy raz odwiedzamy Sonię i Marię w ich Bagieńcu na początku lutego, gdy zaczyna się coroczne przycinanie krzewów – w takim tempie będzie trwać dwa miesiące. Krzewy przycina schowany gdzieś za nimi w dole Tadeusz Marchewka – muszą zdążyć przed wiosną. Każdy dolnośląski winiarz wie, jak trudno o wykwalifikowanego pracownika. – Pan Marchewka to fachowiec, który spadł nam z nieba – opowiada Sonia. – Kilka lat temu zatrzymał naszego tatę, gdy wyjeżdżał z pola traktorem i akurat tego dnia bardzo się spieszył. – Pan szef z Bagieńca? Pracowałem w Mozeli przy rieslingu, nie chcę się narzucać, ale mogę pomóc.

Sonia nie ma takiej wprawy – kilka minut ogląda każdy krzew – nim zdecyduje co ma uciąć, a co zostawić.

Jarosław Mazurek na winnicy. Zdjęcie Winnicy Silesian

– My dopiero się uczymy. Wszystkiego się uczymy – powie kilka godzin później Jarosław Mazurek, kiedy wróci z winnicy i siądzie z nami przy stole przy gorącej herbacie. – Nie mamy tradycji winiarskich, więc podkreślamy tradycje w hodowli koni – mówi Violetta.

Ale przez to Mazurkowe „my się dopiero uczymy” przebija duża skromność, bo w ich klimatycznej kuchni, pełnej pamiątek z podróży, o winie można rozmawiać godzinami – mają dużą wiedzę, są doskonale zorientowani w trendach winiarskich na świecie, korzystają z doświadczeń polskich winiarzy, z którymi do niedawna mogli wymieniać się uwagami na targach i festiwalach winiarskich. A rocznik 2020 będzie pierwszym, który zrobią sami.

Zaklinanie deszczu i trzy premiery

Teraz – na przełomie kwietnia i maja – najważniejsze prace na winnicy już się zakończyły. -Winorośl właśnie wypuszcza liście. Zaklinamy pogodę, dziś wreszcie spadł deszcz, po półrocznym okresie suszy. W momencie gdy winnica zaczyna budzić się do życia, deszcz jest bardzo istotny, więc liczymy na więcej opadów – Sonia chucha w zaciśnięte kciuki – oprócz tego, mamy nadzieję, że nie będzie przymrozków.

Kwietniowe wiązanie winorośli. Zdjęcie Winnicy Silesian

Ze względu na koronawirusa Mazurkowie nie wiedzą jeszcze, kiedy zabutelkują wina z 2019 roku, cały czas sprzedają 18-tkę. – Pewne jest to, że wypuścimy nowe etykiety, które zrobiliśmy. W tym Rose z rondo regenta, które chcemy zabutelkować jako pierwsze. Może uda się zrobić jego premierę w czerwcu – przewidują.

Ich rose to przyjemne wino, o aromatach dzikich poziomek i czereśni, w pełni wytrawne, o delikatnej strukturze i orzeźwiającej kwasowości. Pijemy je schłodzone – jest idealne na lato.

Już niedługo do portfolio Winnicy trafia nowe etykiety. Zdjęcie Winnicy SIlesian

Oprócz Rose Mazurkowie zrobili kolejne wino jednoszczepowe – Johanniter doczekał się swojej etykiety. Pochodzi z naszej górnej, lepiej nasłonecznionej parceli. Poza tym zrobiliśmy na nim spory zielony zbiór, to znaczy mocno odciążyliśmy winorośl, zostawiając zaledwie parę kiści na krzewie. Dzięki temu owoc był bardzo dojrzały, a koncentracja smaków bardzo wysoka – opowiada Sonia. Wino zostało zrobione metodą sur-lie: odpoczywało 4 miesiące na osadzie drożdżowym. Dzięki temu – oprócz przyjemnych aromatów dojrzałych owoców, charakteryzuje się wysoką mineralnością.

Trzecia premiera to wino deserowe zrobione ze szczepu Solaris – ma prawie 100 g/l cukru resztkowego. – Tak wysoką słodycz osiągnęliśmy dzięki szlachetnej pleśni, która znajdowała się na owocach i skoncentrowała cukry – wyjaśnia Sonia. Dodaje, że być może w tym roku wreszcie wypuszczą wino czerwone, ale raczej na jesień.

Historyczny rocznik ’20

Jaki będzie ten rok dla winnicy i wina? – Podejrzewamy, że znowu będzie susza i gorący vintage. Ale ciężko teraz jest nam gdybać, chociaż babcia Ludka pewnie wie – uśmiechają się Sonia i Maria. W tym roku wegetacja zaczęła się później niż przed rokiem, o całe dwa tygodnie, i jest to raczej pozytywna wiadomość – mniejsze prawdopodobieństwo zniszczenia roślin przez przymrozki i spokojniejsze dojrzewanie.

Cięcie winorośli. Zdjęcie Winnicy Silesian

– Na pewno będzie to rocznik historyczny, bo rocznik koronawirusa. Borykamy się – jak wiele biznesów – z problemami, w naszym przypadku to załamanie się kanału dystrybucyjnego na rynek HORECA i problem ze znalezieniem ludzi do pracy sezonowej, bo współpracujemy z wieloma ludźmi z Ukrainy, a granice są cały czas zamknięte. Jednak w moim mniemaniu pandemia będzie miała również pozytywny wpływ na polskie winiarstwo – uważa Sonia.

– Każdy z nas winiarzy sprzedaje teraz mniej win niż zwykle, w związku z czym nie musimy się spieszyć z wypuszczaniem kolejnego rocznika. A to może to oznaczać, że od teraz premiery win będą odbywały się zawsze troszeczkę później, a na rynek trafiać będą wina lepiej ułożone i dojrzalsze. No, ale czas pokaże, jak to wszystko będzie wyglądać.

***

Winnica Silesian, Bagieniec 20, 58-140 Bagieniec. Tel. 665 749 888.

Tu można śledzić na bieżąco wydarzenia w Winnicy Silesian: www.facebook.com/WinnicaSilesian i kupić wino: www.winnicasilesian.pl