Piknik na trawie w cieniu winorośli? Modnie, wygodnie i bez tłoku
Z dziećmi, gitarą, kocami, muzyką i przyjaciółmi. Spotykamy się na winnicach coraz częściej i bardzo nam się to podoba.
Mam dwa niedawne doświadczenia z polską enoturystyką. W czerwcu odwiedziłam Zieloną Górę i tamtejszy Festiwal Otwartych Piwnic i Winnic, w lipcu podwrocławską Miekinię i Festiwal Winiarze i Przyjaciele. Na obu spotkałam ludzi, którzy nie tylko przyjechali spróbować wina, ale jednocześnie spotkać się z przyjaciółmi i spędzić czas na powietrzu (czy ktoś jeszcze pamięta, że rok temu zamknęli nam lasy?).



Winiarze i Przyjaciele na Winnicach to dolnośląski cykl letnich spotkań z winiarzami i zaprzyjaźnionymi producentami lokalnymi. Można spróbować wina, porozmawiać z winiarzami i zrobić zakupy. W Miękinii wystawiali się m.in. właściciele tłoczni oleju, Browar Stu Mostów i kawiarnia Rozrusznik. Wszystko w atmosferze niespiesznego pikniku.
Obrazki z wyjazdów winiarskich: podczas edycji lipcowej w Winnicy Jaworek niedaleko winiarni rozsiadła się grupka studentów uczelni wokalnej, śpiewali szlagiery Abby i grali na gitarze, obok mała dziewczynka pozowała tacie do zdjęć na tle ogromnej beczki z logotypem „Jaworek”, tuż obok psiarze rozłożyli się w cieniu na kocu z kieliszkami wina i pieskami u boku. W drodze na parking mijam rodziców z dzieckiem w wózku, który brzęczał podskakując na kamieniach, cały dół wózka wyładowali zakupami od lokalnych producentów. Aż miło popatrzeć, jak sami sobie potrafimy zorganizować czas w gronie rodziny i przyjaciół w przestrzeni, którą udostępniają nam winiarze. Mamy do nich wygodnie blisko, a nadal wyjazd na winnicę to bardziej niszowa (czytaj: mniej zatłoczona) alternatywa oklepanych atrakcji typu Śnieżka czy Ślęża.


Co więcej, przy okazji degustacji plenerowych poznajemy coraz więcej winiarskich technik, rozróżniamy szczepy winogron, uczymy się, co nam smakuje. Irmina Szpak z Winnicy L’Opera podkreśla, że jeszcze niedawno zanim otworzyła swojego pomarańczowego Ancymona musiała tłumaczyć, że wino pomarańczowe nie robi się z pomarańczy i że smakuje zupełnie inaczej niż białe i czerwone wina, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Teraz goście sami pytają, czy ma pomarańczowe wino w ofercie. Tak samo z pet-natami. Już wiemy, że wino musujące, to nie tylko szampan czy prosecco. Uczymy się i opowiadamy znajomym o tym, czego się dowiedzieliśmy, nierzadko obdarowując ich dowodami rzeczowymi na poparcie świeżo zdobytej wiedzy.


W Zielonej Górze uczestnicy festiwalu winiarskiego rozpoznawali się w mieście po kieliszkach zawieszonych na szyi, pozdrawiali, wymieniali opiniami na temat win i atrakcji. „Koniecznie odwiedźcie piwnicę z serami – świetnie pasują do wina, zrobiliśmy zakupy do domu” – usłyszeliśmy od pary smakoszy w średnim wieku, spotkanej w parku przy zielonogórskiej palmiarni. Enoturyści, turyści winiarscy zaczęli tworzyć świadomą społeczność, którą coraz wyraźniej widać w całej Polsce.


W czasie, kiedy wyjazdy za granicę są nadal problematyczne, zwróciliśmy się ku turystyce lokalnej, jednodniowym wypadom za miasto i sąsiadom-wytwórcom. I fajnie!
***
Kolejna odsłona festiwalu Winiarze i Przyjaciele w sierpniu w Winnicy Kindler – tu więcej informacji: Winiarze i Przyjaciele vol. 3
W najbliższą niedzielę (18 lipca) na Dzień Sąsiada w Bagieńcu zaprasza Winnica Silesian – tu więcej informacji: Piknik Winnicy Silesian x Kozłonoga
W pierwszą sierpniową sobotę (7.08) na piknik i winiarskie oraz kawowe atrakcje zaprasza Winnica Anna – tu więcej informacji: (Nie)Winne Leżakowanie w Winnicy Anna