Odskocznia z włóczki, czyli wszystko co ważne w czapce
Teraz jest dla mnie o tyle fajny czas, że mieliśmy wolne w pracy i udało mi się zrobić kilka nowych rzeczy na drutach, w tym swetry. Wzięłam też pieska ze schroniska, który spędził tam pięć lat i mogę z nim trochę pobyć – z Kamilą Gałązką, twórczynią marki Kadoo rozmawiamy o tym, co ważne w czapce i nie tylko.
Robienia na drutach nauczyła cię babcia?
Tak, z tym że nie moja, a babcia mojej dobrej koleżanki, którą często odwiedzałam. Patrzyłam jak zaczarowana, gdy pokazywała mi, jak się robi serwetki na drutach. W domu zrobiłam szalik dla taty i dla mamy. To było takie proste, robiło się wzdłuż i odwracało. Sprawiało mi wielką radość, że mi to wychodzi, i że to robię dla kogoś. Ale nie wszystko mi wychodziło. Kiedy zrobiłam serwetkę, to ona mi falowała, nie chciała być płaska. Typowe cierpienia młodej dziewiarki (śmiech).

W liceum porzuciłaś to hobby.
Wydawało mi się, że są fajniejsze rzeczy do robienia. Dziewiarstwo wróciło do mnie dopiero jakiś czas temu. Wróciła ta przyjemność. Moim znajomym rodziło się kilkoro dzieci, i robiłam im takie maleńkie buciczki i sweterki na prezenty.
W końcu ktoś ze znajomych powiedział – słuchaj, możesz myśleć o zrobieniu czegoś, co będziesz mogła sprzedawać. Niedługo potem z koleżanką dostałyśmy zlecenie na zrobienie 30 czapek. Jedną z nich kupiła nawet znana dziennikarka.

A to były pierwsze czapki, jakie w życiu robiłaś?
W nieskończoność robiłam próby, która wersja jest najbardziej optymalna. Zależało mi, żeby czapka dobrze leżała na głowie, a przecież głowy są różne. A jak już wypracowałam sobie optymalny model, to zorientowałam się, że każda włóczka jest inna i z takiej niby podobnej może wyjść trochę inaczej. Wtedy musisz kombinować – może inne druty wziąć – grubsze, a może cieńsze.
Ile teraz czasu pracujesz nad jedną rzeczą?
Samo wykonanie sprawdzonego już projektu czapki to kwestia jednego lub kilku dni – zależy ile mam czasu. Swetry robi się dłużej, i zdecydowanie trudniej. Ale czasem minie parę miesięcy zanim jakiś projekt powstanie. Pracuję wieczorami, czasem w nocy, bo w dzień pracuję zawodowo, żeby przetrwać. Robienie na drutach to moja odskocznia. Najpierw mam jakiś pomysł na czapkę, potem wymyślam komin do tego i mitenki – niektóre panie lubią żeby to wszystko do siebie pasowało – to zawsze pochłania trochę czasu. Jak mam już pomysł, to szukam odpowiedniej włóczki i kolorów, a potem wypróbowuję połączenia. Często coś pruję i robię od nowa, bo przejście kolorów jednak nie wygląda tak dobrze, jak wyglądało wcześniej w mojej głowie. Chciałabym mieć parę rzeczy, które będą u mnie zawsze. Ale czasami włóczka jest w sprzedaży, a potem ją wycofują i już jest nowa.

Co szykujesz na nowy sezon?
Kolorem na nowy sezon będzie na pewno niebieski – to kolor roku. W jednej wersji połączę go z nutką jesieni, a w drugiej z nutką lata – w zależności od tego, jakie panie mają preferencje i urodę.
Robisz też czapki na konkretne zamówienie i wiem, że wkładasz w to dużo serca.
To takie dopieszczanie – robisz jeszcze jedno oczko, albo od nowa robisz przejście kolorów. A czasem prujesz całą czapkę. Ale na koniec mówisz: to jest to. I myślisz, że będzie w tym ładnie tej konkretnej kobiecie. Zawsze się zastanawiam, co zrobić, żeby podkreślić jej urodę. Zależy mi, żeby wyglądała fajnie, czuła się dobrze i komfortowo. Czasem panie się dziwią, że na przykład dodałam żółtego, a potem przymierzają czapkę i mówią: ale mnie ładnie ta czapka rozświetliła!

Uważasz, że czapka powinna mieć szyk. To znaczy?
Chodzi o to, żeby to nie była czapa do przemykania, ale żeby cieszyła właścicielkę albo kogoś, kto patrzy na nią.
A czego oczekują Twoje klientki?
Na początku panie często mówią, że im nieładnie w czapkach. Ale jak zaczynamy rozmawiać, to się okazuje, że nie chodzi o to, że w im czapkach nieładnie, tylko o to, że czapka może zepsuć fryzurę i że jak ją zdejmą, to włosy będą nieładnie wyglądały. Czasami na bazarkach mówię paniom, żeby pozakładały, pochodziły 10 minut i zobaczyły. Wracają i mówią – kurde – rzeczywiście – włosy nie są płaskie, nie odkształcają się. Najważniejsze, żeby czapka nie była zbyt ciasna, zostawiamy miejsce, żeby nie pognieść włosów. Ale nie może być też za luźna, bo będzie się zsuwała i elektryzowała włosy.

Z klientkami spotykasz się, jak mówisz, na bazarkach, czyli targach produktów lokalnych i rzemieślniczych. Twoja marka ma też profil na facebooku, i często sama pozujesz tam do zdjęć jako modelka.
Tak mi jest najłatwiej – dziewczyny nie zawsze mają czas, fajnie jak nam się uda coś razem zrobić, ale zazwyczaj najprościej jest pójść i po prostu pstryknąć sobie parę zdjęć. Na początku byłam tym trochę zażenowana, ale pomyślałam, że przecież robię czapki, jakie lubię, i w jakich też mi jest dobrze. I stwierdziłam – a sfotografuję się.

Ostatnio też coraz częściej w nowych swetrach.
Ostatnie tygodnie mieliśmy wolne w pracy, i udało mi się zrobić kilka swetrów, jestem zadowolona. Teraz też jest o tyle fajny czas, że pracuję zdalnie, a zaadoptowałam psa ze schroniska, który był tam do pięciu lat, i nie chciałbym go od razu na długo zostawiać. Budzi mnie skoro świt i chodzę jak zombi, ale jest przeuroczy, bardzo spokojny i ewidentnie mu się tutaj podoba. Wujkowie i ciocie przynieśli wyprawki (śmiech) – legowisko, smycze, piłeczkę. Byliśmy już u weterynarza i robiliśmy kąpiel – okazało się, że w tym wszystkim pies ma lepsze nerwy niż ja. Już się przymierzam, żeby jemu też zrobić coś fajnego na drutach, może jakąś kokardę. I pewnie będę go zabierać na bazarki, gdy już z powrotem ruszą.

***
Kontakt z Kamilą i bieżące informacje o tym, gdzie można ją spotkać na www.facebook.com/kadoopl