Dolina Baryczy. Skąd się wzięła musztarda z gruszki?
Produkty lokalne, produkty ekologiczne, produkty regionalne, lokalni producenci, Wrocław, Dolny Śląsk
816
post-template-default,single,single-post,postid-816,single-format-standard,qode-social-login-1.1.3,stockholm-core-1.2.1,select-theme-ver-5.2.1,ajax_fade,page_not_loaded, vertical_menu_transparency vertical_menu_transparency_on,menu-animation-underline,side_area_uncovered,header_top_hide_on_mobile,wpb-js-composer js-comp-ver-6.1,vc_responsive

Dolina Baryczy. Skąd się wzięła musztarda z gruszki?

Wierzchowice niedaleko Krośnic słyną z sadów – jeździ tu kolejka wąskotorowa, nieopodal jest zalew, lasy i stawy pełne dzikich ptaków. Właściciele jednego z sadowniczych gospodarstw – rodzina Łaniaków – robią tradycyjne przetwory z owoców, zbierają też mniszek lekarski, czarny bez oraz pędy sosny. Ale największym hitem jest ich musztarda z gruszki.

Przetwory „Z Chaty Łaniaków” tworzą Irena i Andrzej Łaniakowie oraz piątka ich dzieci: Elżbieta i jej starsi bracia: Jarosław, Artur, Paweł i Marek. Rodzina od kilku pokoleń uprawia maliny, mają też niewielki sad śliwowy, kilka rzędów jagody kamczackiej, rokitnik, krzewy różane i sosny, z których także pozyskują surowce do przetworów. – Kiedy idziemy zbierać dziki bez, to robimy to sami, całą rodziną. Musimy mieć pewność, że nie rośnie przy drodze – opowiada Elżbieta Łaniak.

Zdjęcia rodziny Łaniaków

Kilkanaście lat temu rodzina po prostu sprzedawała maliny i inne owoce deserowe. A ponieważ maliny to delikatne, miękkie owoce, trzeba je było sprzedawać jak najszybciej po zerwaniu, na świeżo, inaczej się marnowały. – Z tą sprzedażą bywało różnie, dlatego moja babcia, a potem mama robiły przetwory do naszej domowej spiżarni. Babcia przepisy miała od swojej mamy, dalej w głąb nie jesteśmy już dzisiaj w stanie sięgnąć – opowiada Elżbieta.

Pierwszy raz jej mama dała koleżance kilka słoików syropu z malin w 2007 roku na dożynki wojewódzkie w Sobótce – sprzedały się z powodzeniem, i to był impuls do dalszych działań.

Ich syrop z malin w 2013 roku został wpisany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi na listę produktów tradycyjnych. Byli też jednymi z pierwszych, którzy otrzymali certyfikat Dolina Baryczy Poleca.

Zdjęcia rodziny Łaniaków

Drewniane łyżki i piec opalany drewnem

– Ludzie czasem przychodzą, próbują i mówią: o matko! To po prostu jak moja babcia robiła! Czasem nawet zobaczę wzruszenie w ich oczach, i to jest bardzo miłe – opowiada Elżbieta. Rodzinnej receptury pilnie strzegą, za to chętnie chwalą się składem swoich przetworów, a także tym, że nadal robią wszystko ręcznie. Maliny odcedzają na sitach, dodają tylko ekologiczny cukier trzcinowy, choć są też wersje bez dodatku cukru. – Większość przetworów robimy też bez dodatku wody, to sama esencja. Wyjątkiem jest syrop z pędów sosny czy syrop z kwiatu czarnego bzu, gdzie już trzeba tej wody dodać – wyjaśnia Elżbieta.

Zapewnia, że w ich niewielkiej przydomowej przetwórni, jaką wybudowali kilka lat temu przy wsparciu unijnej dotacji, owoce nadal przetwarzają w ten sam, tradycyjny sposób, na kaflowym piecu opalanym drewnem. Używają wyłącznie emaliowanych garnków, a do mieszania używają drewnianych warząchwi. Ręcznie też zakręcają i etykietują słoiki.

Zdjęcia rodziny Łaniaków

Musztardowy wynalazek

Słodko-kwaśny początek, i pikantny finisz – receptura słynnej już musztardy z gruszki „Z Chaty Łaniaków” powstawała metodą prób i błędów. – Mama ją wymyśliła, a my całą rodziną próbowaliśmy, i głosowaliśmy na wersję, która wydawała nam się najlepsza – opowiada Elżbieta. – Mojemu bratu nie smakuje, ale są zwolennicy. Ja nie wyobrażam już sobie jeść kiełbasy bez niej. Musztarda z gruszki, która zdobyła m.in. nagrodę podczas ubiegłorocznej Europy na Widelcu, to dziś bestseller Chaty Łaniaków- ma swoich stałych nabywców, a kto jeszcze nie próbował, jest ciekaw, co to za wynalazek.

Zdjęcia rodziny Łaniaków

– W naszej własnej kuchni poza musztardą z gruszki rządzi też malinowy sorbet, czyli surowe maliny przetarte z cukrem. Używamy jej jako polewy do deserów, lodów, gofrów, naleśników, czy dodatek do jogurtu naturalnego. Dodajemy też do herbaty, do wody – opowiada córka właścicieli. – A w przetwórni cały czas wymyślamy nowe rzeczy i powiększamy asortyment. Robimy na przykład syrop z mniszka lekarskiego – niektórzy uważają go za chwast, a ma bogate właściwości lecznicze.

Na życzenie bez cukru

Łaniakowie cieszą się z pochwał, ale uważnie słuchają też krytyki. – W ofercie mamy chrzan z jabłkiem – jedna pani powiedziała nam kiedyś, że niepotrzebnie dodajemy śmietanę i cukier. Na życzenie klientów zaczęliśmy robić też inne przetwory bez dodatku cukru.

Zdjęcia rodziny Łaniaków

Sezonowo pojawia się u nich woda z brzozy i sok z młodej pokrzywy. – Większość owoców pochodzi z naszych własnych upraw. Gospodarstwo prowadzimy takimi metodami, jakie stosuje się w produkcji ekologicznej i integrowanej – opowiada Elżbieta Łaniak.

Rodzina robi też produkty ze śliwek, truskawek, aronii, czarnej i czerwonej porzeczki, rabarbaru, jagód leśnych, wiśni, brzoskwini, pigwy, pigwowca czy żurawiny – to jedyny owoc spoza Doliny Baryczy, a także winogron, agrestu, dyni, jabłek i mięty – owoce, które u nich nie rosną, pozyskują głównie od swoich sąsiadów.

Zdjęcie rodziny Łaniaków

Weekend w dolinie

-Wokół naszego gospodarstwa są sady wiśniowe, jabłonie, grusze. Co roku na koniec września w Wierzchowicach jest Święto Sadów. Można przyjechać, kupić owoce i przetwory, jest jarmark produktów lokalnych. Kolejka wąskotorowa, w normalnej sytuacji otwierana hucznie na majówkę, działa w sezonie w weekendy. Można się przejechać, trasa nie jest długa, i prowadzona właśnie takim ładnym terenem wokół tego rekreacyjnego miejsca, gdzie jest zalew, można wypożyczyć rower wodny, a dalej są stawy krośnickie – dużo ptactwa, dzikiej zwierzyny. W Krośnicach można wypożyczyć rower, są korty tenisowe, boisko, basen z ruchomym dnem – można naprawdę miło spędzić czas – rozmarza się Elżbieta Łaniak. Dodaje, że w Wierzchowicach jest też bardzo dobra restauracja Moya Ameryka – naprzeciwko stacji kolejki – można tam zjeść karpia milickiego i popić sokiem Z Chaty Łaniaków (obecnie restauracja jest zamknięta – do odwołania).

Zdjęcia rodziny Łaniaków

– Póki co można jedynie odpocząć na łonie natury. Ale do naszego gospodarstwa zawsze można zapukać i kupić nasze przetwory. Normalnie działa tu mała kawiarenka i sklepik, a teraz na bramie jest kartka z numerem telefonu. Nie trzeba się wcześniej umawiać, zawsze ktoś jest w domu – zapewnia Elżbieta Łaniak.

***

Gospodarstwo Z Chaty Łaniaków znajduje się w Wierzchowicach przy ul. Sadowniczej 23. Rodzina Łaniaków zamierza uruchomić własny sklep internetowy, póki co produkty można zamawiać emailowo – podeślą ofertę – zchatylaniakow@wp.pl, tel.: 697 673 374. Więcej szczegółów na fb Z Chaty Łaniaków i naszym Bezdotykowym Jarmarku Żywności.