Riesling na walizkach. Odważne eksperymenty w Winnicy Jaworek
Jeden z rozdziałów najnowszej historii polskiego winiarstwa zaczyna się tutaj – w podwrocławskiej Miękini, na ponad 20 hektarach płaskiego pola. Odwiedziłyśmy klimatyczne archiwum butelek w podziemiu i najstarszy krzew rieslinga na Dolnym Śląsku, który wkrótce wybiera się w podróż.
Na początek – przenosiny w czasie. 20 lat wcześniej, gdy Lech Jaworek zakłada jedną z pierwszych w Polsce winnic, wszystko jest jedną wielką niewiadomą.
– Wiedza w Polsce na ten temat praktycznie była wtedy żadna. Odmian winorośli szlachetnej, takich jak riesling, chardonnay czy pinot noir, wówczas jeszcze nikt w Polsce nie sadził. I tak naprawdę nikt nie mógł nam za bardzo poradzić, co ma tutaj szansę na powodzenie – wspomina Lech Jaworek.
Roman Myśliwiec, założyciel winnicy i winiarskiej szkoły w Jaśle w województwie podkarpackim – określany często polskim Bachusem lub „guru polskich winiarzy” – przekonuje wówczas początkujących, że w Polsce szanse na powodzenie mają jedynie tzw. hybrydy, czyli międzygatunkowe mieszańce. Ale Lech Jaworek należy do osób, które lubią stawiać na swoim. Tworzy winnicę eksperymentalną.

Na czym polega eksperyment?
Jest rok 2001 – na początku sadzą wszystko, co wydaje im się, że ma szansę na powodzenie. Z Bernkastel nad Mozelą przyjeżdżają sadzonki rieslinga, rulandera, elblinga, weissburgundera, muller-thurgau i spatburgundera. W rozmowie z Magazynem Wino Jaworek tłumaczy: – Mój pogląd jest następujący: jeśli w Niemczech, najbardziej zbliżonym do Niziny Śląskiej klimacie, spośród wszystkich produkujących wino krajów w Europie Środkowej, ze znakomitym skutkiem uprawia się vitis viniferę, to należy przynajmniej spróbować posadzić odmiany tego klasycznego gatunku również w Polsce.
Obsadzają łącznie 24 hektary – ewenement, jak na tamte czasy i na tamten etap rozwoju winiarstwa w Polsce, traktowanego wówczas przede wszystkim hobbystycznie. Dolnośląska winnica długo pozostaje największą w Polsce (dziś jest na trzecim miejscu pod względem areału. Ma 18,5 hektara).
Dla wielu kolejnych winiarzy Lech Jaworek staje się inspiracją i wzorem. Człowiekiem, który udowadnia, że da się w Polsce robić wino na sprzedaż – i to w dodatku na płaskim terenie.
W Miękini zaczynają łącznie od blisko 40 odmian, ta liczba dość szybko maleje. Doświadczenie weryfikuje, które odmiany się sprawdzają, a które nie.
– Obecnie pracujemy na 20 odmianach, które sobie poradziły – mówi Marek Piątkowski z Winnicy Jaworek.

Siedem chudych lat i droga do legalnej butelki
Wreszcie – wspierany już wówczas przez Piotra Stopczyńskiego, obecnie jednego z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce enologów, który po powrocie z Australii zatrudnił się właśnie w Miękini, Jaworek toruje drogę do legalnej sprzedaży wina w Polsce.
Pierwsze nasadzenia: rok 2001, pierwsza sprzedana butelka wina: rok 2008. Tak długo, jak długo przepisy zabraniają mu jeszcze sprzedaży – Jaworek winem wyłącznie częstuje, przede wszystkim sąsiadów. Co sprawia, że przez te siedem chudych lat na winnicy nie porzuca myśli o robieniu wina w Polsce?
– Zacięcie sportowe – Markowi Piątkowskiemu trudno dziś znaleźć inne wytłumaczenie niebywałego uporu szefa.
W Miękini Jaworek jest znany też z tego, że z zaangażowaniem gra w piłkę nożną w lokalnej drużynie oldbojów. – To pokazuje, jak u niego pasja idzie w parze z wytrwałością.

Z Doliny Bystrzycy na Wzgórza Trzebnickie
Z czasem winiarze uczą się także tego, że przy uprawie winorośli zdecydowanie lepiej sprawdzają się tereny na wzniesieniach – już w tej chwili część winogron używanych do produkcji wina w Winnicy Jaworek pochodzi z ich nowej parceli w Wińsku na Wzgórzach Trzebnickich.
Eksperyment trwa nadal. Tym razem po raz pierwszy w Polsce kilkunastoletnie krzewy przenoszone są w inne miejsce. Paradoksalnie sprzyja temu charakterystyka miękińskiej gleby. Gliniaste, bagienne i rozmokłe podłoże łatwo uwalnia długie korzenie i roślina jest bezboleśnie transportowana do miejsca docelowego. To pierwsze takie przenosiny w historii polskiego winiarstwa i jeszcze nie wiadomo, jaki efekt przyniosą. Lech Jaworek znów jest pionierem.
Docelowo cała uprawa przeniesie się do Wińska, ma tam być łącznie 12 hektarów winorośli, w planach są też nasadzenia na pięciu hektarach nowej parceli w Piotrkowiczkach na Wzgórzach Trzebnickich.

Sentymenty i historia
Każdy, kto ceni winiarski klimat powinien choć raz odwiedzić dawne poniemieckie zabudowania folwarczne w Miękini. Mieści się tam winiarnia z niemieckim wyposażeniem pamiętającym początki legalnej sprzedaży wina w Polsce, systematycznie rozbudowywana. Od niedawna rządzi w niej Yurii Horbach, enolog, który doświadczenie zdobywał w dalekiej Odessie nad Morzem Czarnym.

Szczególnym miejscem jest wkopana w ziemię piwniczka-archiwum. Leżakują tam historyczne butelki, te z pierwszych lat funkcjonowania winnicy, nie przeznaczone do sprzedaży i te z rocznika 2008 i dalszych – oficjalnie dostępnych na rynku. Można poczuć ducha historii, niemalże jak w tokajskich piwnicach pełnych szlachetnej pleśni. Jest chłodno i ciemno – warunki idealne dla leżakujących win.

Pod ścianami w równych rzędach, na podwyższeniu z desek stoją beczki z dębu amerykańskiego i francuskiego. Wszystkie czerwienie z Winnic Jaworek są starzone w beczkach, co dodaje winom miękkości, waniliowych aromatów i pozwala uwolnić potencjał owocowości tkwiący w dojrzałych gronach. Jaworek Pinore XVII – pinot noir z rocznika 2017 zanim trafił do butelek, w beczkach spędził aż 19 miesięcy!
Schowane w ceglanych przegródkach leżakują też butelki z 2003 rocznika – to pierwszy rok, w którym zabutelkowano wino z eksperymentalnych nasadzeń. Wśród nich jeden z najstarszych polskich rieslingów – niemiecka odmiana, która od początku sprawdzała się na dolnośląskiej ziemi i praktycznie co roku dawała wino, którego nie trzeba się wstydzić.

Szalony osiemnastolatek i musiak z rieslinga
Jakiego rieslinga możemy dzisiaj spróbować? Wino Jaworek Riesling 2018 sur lie powstało w sposób tradycyjny z drożdżową podkrętką. Aby dodać winu krągłości i ciała winiarze zdecydowali trzymać je cztery miesiące na drożdżowym osadzie przed rozlaniem do butelek. Ma świeżą, owocową kwasowość i aromat dojrzałych cytrusów, skórki pomarańczowej, brzoskwiń, moreli i kwiatów.

W roczniku 2019 winiarze z Miękini zaszaleli jeszcze bardziej. Riesling 2019, z osiemnastoletnich już krzewów powstał jako niefiltrowane wino pomarańczowe – fermentowane w kontakcie ze skórkami aż dwa miesiące. W rezultacie wino ma bursztynowy kolor, miękkie taniny i wyraźnie wyczuwalne nuty herbaciane i orzechowe. Butelki rozeszły się na pniu.
Na premierę czeka już kolejna nowość – Jaworek Musiak Riesling 2018, zrobiony metodą Merreta, z drugą fermentacją w butelce, bez usuwania osadu. Idziemy o zakład, że to nie ostatni eksperyment Lecha Jaworka. Od założenia winnicy mija właśnie równo 20 lat.